O autorze
Niestety od wielu lat boks zawodowy to już nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim biznes i ogromne pieniądze. Dlatego też postaram się przedstawiać nie tylko piękną twarz szermierki na pięści jaką bez wątpienia jest rywalizacja między linami dwóch pięściarzy, ale również układy poza ringowe, które zdaniem wielu ludzi zabijają tradycję tego sportu.

Co dalej z Adamkiem?

Od walki Tomasza Adamka ze Steve Cunninghamem minęły już dwa dni, więc myślę, że warto na spokojnie przeanalizować kilka spraw. Co do samego werdyktu punktowego niczego nowego nie napiszę. Tomek tej walki nie wygrał. Można powiedzieć, że był to wałek, oczywiście odpowiednio do tego podchodząc. Walka była w kilku rundach wyrównana, a Adamek powinien ostatecznie przegrać 2-3 punktami. Nie można jednak porównywać tej decyzji do gal Sauerlanda i chociażby walki Huck vs Arslan.

Prawda jest brutalna i każdy kibic boksu dobrze o tym wie. Z biznesowego punktu widzenia, zdecydowanie bardziej Kubratovi Pulevowi i federacji IBF pasuje Polak, aniżeli Cunningham. Nie zmienia to jednak faktu, że "Góral" dostał prezent na święta.

Nie rozwodząc się jednak w nieskończoność o końcowym werdykcie, chciałbym przejść do kilku wątków, z którymi często się spotykam po tym pojedynku.

1. Powrót Adamka do junior ciężkiej.

Absurdalny pomysł. 36 letni Adamek zbijający 10 kg? Droga powrotna do cruiser zamknęła się wraz z przejściem do ciężkiej. Jeżeli ktoś proponuję aby pięściarz, który zbudował taką masę mięśniową "na starość" zrzucał nagle tyle kilogramów nie ma zwyczajnie wyobraźni.

2. Adamek powinien powrócić do Gmitruka.

Osobiście nie jestem zwolennikiem takiej opcji, a tych, którzy przekonują o słuszności takiego wyboru zachęcam do sięgnięcia pamięcią wstecz.

Mianowicie chodzi mi tu o pojedynek z Jasonem Estradą. Właśnie to pod wodzą Andrzeja Gmitruka, Tomek był porównywalnie słaby jak w ostatniej walce. Sztucznie nadmuchany, wolny, bez pomysłu.

Gdyby po Estradzie, Adamek nie zmienił trenera to zaryzykuje stwierdzenie, że Polak by z Chrisem Arreolą sobie nie poradził. I to nie jest tak, że nie doceniam warsztatu trenera Gmitruka. Uważam po prostu, że to co działało w półciężkiej czy junior ciężkiej, nie sprawdziłoby się w królewskiej kategorii.

To właśnie dzięki duetowi Bloodworth + Shields, Tomasz Adamek zawdzięcza swoją pozycję w HW. Mimo, że nie wszystko co zostało wprowadzone do boksu naszego rodaka mi się podoba, to trzeba oddać, że to właśnie dzięki temu "amerykańskiemu stylowi", Adamek radzi sobie w kategorii, do której nie jest stworzony.

3. Krytyka Bloodwortha.

Nie jestem jego zwolennikiem, ale nie wszystko jest tylko czarne i białe.

Adamka z konfrontacji z Arreolą już nie zobaczymy z kilku powodów. Ktoś powie, że nie ma już Shieldsa w narożniku. Jest w tym trochę prawdy, ale nie zapominajmy o tym, że 36 letni Adamek zwyczajnie nie jest w stanie tak boksować jak blisko trzy lata temu.

W tamtej walce Tomek wyglądał bardzo dobrze, ale kosztowało go to mnóstwo zdrowia i na dłuższą metę przy takim stylu raczej by to się źle skończyło. I nie chodzi mi o to żeby teraz robić z niego pięściarza 105 kg i wmawiać ludziom, że jest puncherem. Po prostu Adamek z wiekiem zaczyna tracić swoje największe atuty (szybkość, dynamikę) i efektowność trzeba zamienić na efektywność.

Dzisiejszy Adamek nie jest już tak lotny na nogach, ale zauważmy jak umiejętnie skraca pole przeciwnikowi i nie daje się łapać przy linach (dla porównania pierwsza walka z Cunninghamem). Obrona nadal pozostawia wiele do życzenia, ale jakby nie patrzeć, Polak poprawił balans i nie przyjmuje już tak często ciosów czysto na szczękę.

Poza plusami są również minusy. Główną wadą Bloodwortha jest słaba praca w narożniku i przede wszystkim brak wypracowania odpowiedniej taktyki. Pomijając już Klitschko to zauważmy co działo się z Travisem Walkerem. Adamek od początku obrał złą taktykę. Paradoks jego wygranej polegał na nokdaunie, po którym zraniony "Góral" zaczął walczyć po swojemu i w końcu przełamał Walkera.

Równie nieciekawie wyglądało to ostatnio z Cunninghamem. Przecież "USS" łapiący prawie limit junior ciężkiej był łatwy do rozszyfrowania. Na czym opierała się wygrana Adamka w pierwszej walce? Na tym, że od początku zmusił Amerykanina do walki cios za cios. Natomiast przedwczoraj w pierwszych rundach Cunningham wciągnął Tomka w swój boks czyt. przysłowiowe szachy, unikanie walki i konsekwentne punktowanie lewym prostym. Skoro to się sprawdziło to do przewidzenia było, że 10 kilogramów lżejszy Cunn nie pójdzie z Adamkiem na wymianę. Adamek i plan jego trenera nie zmusił po prostu oponenta do walczenia na jego warunkach i przez to przebieg pojedynku jaki był wszyscy wiemy.

W tym pojedynku Tomasz Adamek wyglądał na wolnego i ociężałego. Brakowało zdecydowania, ponawiania serii czy też świetnego timingu, z którego Polak zawsze słyną. Nie zapominajmy jednak, że było to na tle zawodnika, który praktycznie łapał się wagowo kategorię niżej. Oczywiście to nie usprawiedliwia całkowicie Adamka. Polak w tym pojedynku zginął własną bronią, ale nadal uważam, że na tle prawdziwych ciężkich będzie szybszy. Przecież chyba nikt nie wierzy, że Adamek, który trzy miesiące temu pod względem motoryki wyglądał świetnie, nagle się zestarzał.

Prawdopodobnie gdzieś popełniono błąd w przygotowaniach, ale nie wykluczam również tego, że cztery walki w roku to już zwyczajnie za dużo. Wiemy, że Tomek nawet jak ma wolne to raczej i tak nie siedzi bezczynnie na kanapie. Krótko mówiąc po prostu mógł się przez ten rok nadmiernymi treningami między walkami zajechać na własne życzenie.

Adamek nie z jednego pieca chleb jadł i nie wierzę, że nie wyciągnie z tej potyczki odpowiednich wniosków. Sama zmiana trenera raczej tu niewiele pomoże. Przecież Tomasz Adamek to już ukształtowany zawodnik, a nowy człowiek nie spowoduje, że przez 2-3 miesiące zobaczymy nagle innego pięściarza.

Tomek żadnych roszad w swoim teamie nie zrobi i uważam, że to słuszna decyzja, bo najgorsze co może być to pochopne próby naprawy. Bloodworth jest jaki jest. Moim zdaniem wiele wniósł pozytywnego do boksu Polaka, ale popełnia też duże błędy, o których już wspomniałem. Z korzyścią byłoby gdyby Tomasz Adamek nadal był wiernym uczniem swojego nauczyciela, ale zarazem nie wierzył mu bezgranicznie, bo nie wszystko co proponuje Pan Roger B. jest słuszną koncepcją.

Mimo, że postawa Adamka w walce z Cunninghamem była rozczarowująca jestem jakoś dziwnie spokojny, że z Pulevem będzie dobrze. I nie jest to tylko pobożne życzenie, czy świąteczny nastrój. Już nie pierwszy raz w karierze Adamek staje w sytuacji gdzie po słabszej walce ludzie go skreślają, a on jak na złość w następnej wypada w ringu pozytywnie. Wierzę więc, że i tym razem będzie podobnie.

Na koniec chciałbym jeszcze odnieść się do krytycznych opinii pod adresem Adamka. Jak najbardziej jest to potrzebne, zwłaszcza teraz, ale róbmy to na poziomie. Jeżeli czytam wypowiedzi w stylu - "Adamek Ty oszuście, złodzieju... życzę Ci abyś przegrał przez nokaut", to dla mnie taki człowiek nie jest nawet hejterem. Jest po prostu debilem do kwadratu. I nie chodzi o to, że ktoś nie jest zwolennikiem Adamka. Każdy ma swoich faworytów, ale każdy kto potrafi logicznie myśleć wie także, że Tomasz Adamek = polski boks, na bokserskiej mapie świata. Następcy na horyzoncie nie widać, więc jeżeli komuś zależy na naszym boksie to niech zacznie doceniać to co jeszcze mamy.

Doskonale zdaję sobie sprawę z polskiej mentalności, ale zawsze będą mówić merytorycznej dyskusji tak, a chamstwu zdecydowane nie.
Trwa ładowanie komentarzy...